niedziela, 14 czerwca 2015

Rozdział Pierwszy

Wtorek 2 września 2015
            Biorę do ręki biało różową szczotkę i delikatnie rozczesuję jasno brązowe włosy. Zapinam swoją śnieżno białą koszulę na ostatni guzik i ostatni raz przejeżdżam swoją dłonią po czarnej spódnicy. Podpinam czarny krawat z logiem szkoły, a na nogi zakładam czarne wiązane buty na nie dość wysokim, grubym obcasie. Do torby pakuję jakieś zeszyty i część książek. 
- Na pewno wzięłaś wszystko? – pyta moja rodzicielka, kiedy jestem już na dworze. 
- Tak możemy jechać. – mówię zakładając marynarkę i otwieram drzwi od samochodu. 
Kobieta wkłada kluczyk do stacyjki i za trzecim razem odpala czarną Toyota Saris rocznik 2008. 
Nie znoszę tego grata. Dostaliśmy go rok temu od dziadków jako prezent. Sami kupili sobie całkowicie nową Hondę. 
Już nie mogę się doczekać, kiedy w końcu będę mogła kupić swoje własne auto. Prawo jazdy zrobiłam na szesnaste urodziny. Niestety na samochód muszę sama uzbierać. Jak na razie moje oszczędności pozwalają mi na zakup jakiegoś starego gruchota. Chciałabym, aby mój pierwszy samochód nie rozwalił się u nas na podjeździe. 
- Nie będzie mnie dzisiaj na noc, mam bardzo ważne zlecenie. – tłumaczy mi w czasie jazdy Dorothy. 
- Rozumiem. – odpowiadam patrząc się w przednią szybę. Już widać parking przed moją szkołą.
- Jeśli chcesz możesz zaprosić na noc Alex. – proponuje.                                       
- Zobaczę.- odpinam pas, biorę torbę i wychodzę. 
- Miłego dnia kochanie! – krzyczy za mną niepewnie. 

            Bradford College* założony w 1803 roku. Jego historia jest długa i do końca jej nie pamiętam. Wiem tylko, że od wielu lat cieszy się dobrą opinią i dość wysokim poziomem nauki. 
Niedaleko schodów prowadzących do wejścia budynku, zauważam nie za wysoką brunetkę. Po cichu podbiegam do niej, chcą ją przestraszyć.
- Czołem Green! – krzyczę. Na moje słowa dziewczyna lekko podskakuje do góry.
- Oszalałaś? – pyta zdezorientowana.
- Już dawno. – odpowiadam głupio się uśmiechając .
Wziąwszy głęboki oddech wchodzimy do domu diabła, potocznie nazwanego szkołą. Długi, szeroki korytarz w kolorze kawy jest prawie cały zapchany uczniami i uczennicami. Wiele twarzy rozpoznaję, ale pojawiły się też nowe osoby, które w tym roku będą uczęszczać do klas pierwszych. Z lekkim trudem dochodzę do swojej szafki. Wpisuję kod, który znam na pamięć i otwieram ją. Wkładając książki do środka, po moich plechach przechodzi dziwny dreszcz. Odczuwam dziwne wrażenie, jakby ktoś mnie obserwował.
Dyskretnie odwracam się, przebiegając swoim wzrokiem wszystkich dookoła. Nikt nie przykuwa mojej uwagi. Lekceważę dziwne uczucie, zamykam szafkę, przedtem zmieniając buty na zwykłe czarne trampki. 
Następnie razem z Ali* udajemy się przed klasę, w której będziemy miały pierwszą lekcję w tym roku szkolnym, czyli godzinę wychowawczą. 
- Witam wszystkich bardzo serdecznie! – wita nas, nasza wychowawczyni pani Edwards, która uczy języka angielskiego. 
- Cieszę się, że widzę was całych i zdrowych. Dzisiaj chciałabym omówić sprawy organizacyjne… - nie dane jest jej jednak dokończyć, ponieważ drzwi od klasy otwierają się, a do środka wchodzi chłopak. Podchodzi do biurka nauczycielki podając jej jakąś teczkę. Po chwili powoli odwraca się twarzą to uczniów.
Jego oczy…
Duże  otoczone czarnymi, rzęsami. Piękne, zielone…
- Moi drodzy oto Harry Styles, nowy uczeń. –tłumaczy pani Edwards patrząc w kawałek kartki.
Wpatruję się w niego jak w obrazek. Wysoki, dobrze zbudowany. Jego brązowe,  lekko kręcone włosy są w  nieładzie. Spod materiału białej, cienkiej koszuli, która wchodziła w skład mundurka szkolnego prześwitują tatuaże!
- Jak na razie… - przerywa na chwilę, rozglądając się po klasie. – Usiądź z Davidem. – zwraca się do Harry’ego. Wolnym, ale bardzo pewnym siebie krokiem, rusza w stronę ostatniej ławki przy oknie. Wszystkie dziewczyny podążają za nim wzrokiem, jakby były zahipnotyzowane.  
Odsuwa delikatnie krzesło i siada na nim.
- No dobrze, a teraz wróćmy do konkretów. Proszę wyjmijcie jakieś kartki i zapiszcie sobie tymczasowy plan na jutro. – po jej słowach całkowicie się wyłączam. W klasie robi się lekkie zamieszanie.
- O w dupę… - szepcze Alex. Spoglądam na nią. Na jej twarzy widnieje ogromny uśmiech, a policzki pokryte są rumieńcem.
- Ale przystojniak. – piszczy cichutko.
 Powoli odwracam się za siebie, przenosząc swój wzrok na nowego ucznia naszej klasy. Wpatruję się w jego przystojną twarz. Brunet powoli odwraca swoją głowę w moją stronę. Nasze spojrzenia się krzyżują. Czas jakby staje…
 Nawet z tej odległości mogę zobaczyć zieleń jego oczu. Nie mogę, a może nie chcę oderwać od niego wzroku. Na jego twarz wpełza dziwny, cwany uśmieszek przez który przechodzą mnie ciarki. Otrząsam się i gwałtownie odwracam się przodem do tablicy.
            Wybawieniem jest dzwonek. Pakuję swoje rzeczy do torby i speszona wychodzę z klasy. Niechcący wpadam na jakiegoś chłopaka.
- Przepraszam. – podnoszę wzrok, a na mojej twarzy pojawia się grymas.
Dlaczego to akurat musi być Matt?
Szybko go wymijam nie zwracając na jego zaskoczony wyraz twarzy. Kieruję się na dół pod salę od chemii.
- Czekaj! – słyszę za sobą głos Alex. Zatrzymuję się i czekam, aż dziewczyna do mnie dojdzie.
- Ale numer! – mówi podekscytowana. – Wiedziałam od Vicky, że krążyły jakieś ploty, że ma ktoś do nas dojść, ale nie wiedziałam, że to będzie takie ciacho. – kończy.
- Ja też się tego nie spodziewałam. – mówię odwracając się tyłem do Ali. Kładę torbę na parapecie, a następnie odwracam się tyłem do okna i opieram się plecami o ścianę.
W pewnym momencie wychodzi zza ściany. Idzie obok Polly- przewodniczącej mojej klasy. Wzrok wszystkich zebranych dookoła skupia się na nim. Rozglądam się po wszystkich. Płeć piękna szepcze coś między sobą, chichocząc przy tym. Chłopcy przyglądają mu się podejrzanie.
- Będzie mój. – szepcze tajemniczo Alex.
I w tym momencie, w którym brunetka wypowiada te słowa zamieram.

 _____________________________________________________
Bradford College*- ( adres: Great Horton Rd, Bradford BD7 1AY, Wielka Brytania ) od 2000 roku szkoła jest zamknięta. Ze względu na to, że opowiadanie jest fikcyjne, nadal funkcjonuje 
Ali*- zdrobnienie imienia Alex.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz